Ewa Kopacz i Joanna Scheuring-Wielgus, czyli damy opozycji

Kwoty i parytety miały być sposobem na uzdrowienie polskiej sceny politycznej. Zwiększenie udziału kobiet w życiu publicznym miało wprowadzić do niego rozsądek, spokój, a także zmienić priorytety zainteresowań decydentów. Zajmowały one coraz wyższe stanowiska – Ewa Kopacz i Beata Szydło pełniły funkcje Prezesa Rady Ministrów bezpośrednio po sobie. Liczne przykłady wskazują, iż eksperyment ten nie zawsze okazywał się udany, a wprowadzone do parlamentu osoby nie podnosiły jego poziomu. Jedną z najbardziej kontrowersyjnych i znanych postaci ostatnich lat jest Joanna Scheuring-Wielgus z partii… no właśnie, z jakiej obecnie?

Wielkie ambicje – brutalna rzeczywistość

Ewę Kopacz i Joannę Scheuring-Wielgus łączy z pewnością jedno – polityczne ambicje. Parcie na szkło, chęć zrobienia kariery i wywierania wpływu na rzeczywistość są motorem działania dla wielu osób. Wysokie stanowiska i tematy z górnej półki zawsze są kuszące, jednak czasem przemieniają się w groteskę. Ewa Kopacz swoją konsekwencją i strategicznym dobieraniem towarzystwa partyjnego osiągnęła swój cel, czego nie można powiedzieć o drugiej z “polityczek”.

Posłanka Wielgus niewielu osobom kojarzy się z czymkolwiek. Jej ruchy polityczne od samego początku obliczone były na maksymalizację efektu i zdobycie poparcia. Przedmiotem jej zainteresowania były głośne społecznie sprawy – walka o równouprawnienie kobiet, problem z tuszowaniem pedofilii wśród duchownych czy ochrona zwierząt. Na każdym z tych pól aktywność kończyła się porażką, albo wręcz ośmieszeniem.

Wpadka goni wpadkę

Wielu komentatorów i wyborców wyrobiło sobie ostateczne zdanie o posłance Wielgus dość szybko. Jej przymioty intelektualne określane są zazwyczaj jako “nieszczególnie wybitne”, mówiąc delikatnie. Wykrzyczane przez nią hasło “dość dyktatury kobiet!” w trakcie manifestacji feministek przeszło do historii. W jednym z programów telewizyjnych nieświadomie połączyła kilka porzekadeł w jedno, prosząc rozmówcę, aby “nie wciskał jej dziecka z kąpielą w brzuch“.

Wpadki językowe mogą, a wręcz powinny być obiektem żartów – często też zwiększają popularność polityka. Wielkim kryzysem i znakiem zapytanie nad dalszą kariera Scheuring-Wielgus była sprawa oddania przez nią psów do schroniska. Obnażenie hipokryzji posłanki i jej pokrętne tłumaczenia przyczyniły się do wyborczej porażki i utraty sympatii u wielu dotychczasowych zwolenników.

Otchłań zapomnienia zbliża się

Być może Ewę Kopacz i Joannę Scheuring-Wielgus łączy jeszcze jeden aspekt. Kariery obu pań zdają się być już “za górką”. Szczyt został osiągnięty, a teraz następuje jedynie zjazd w dół. Przyszłość nie skrywa dla nich nic. Za byłą premier będzie się ciągnęła latami wypowiedź o dinozaurach kamienowanych przez ludzi miesiącami, aż w końcu padną, aczkolwiek jej kariera formalnie może zostać uznana za udaną – stanowiska ministerialne czy bycie marszałkiem sejmu to marzenie większości polityków.

Posłanka Wielgus może pochwalić się audiencją u papieża Franciszka, a także pozorowaniem działań na rzecz niepełnosprawnych w szczycie protestów sejmowych – pytana przez media sama nie potrafiła wskazać swojej konkretnej aktywności w tym obszarze, poza brylowaniem przed kamerami. Kwestia jej przynależności partyjnej pozostaje zagadką, ale na uwagę zasługuje fakt, iż w ciągu kilku lat zmieniała środowiska polityczne kilkukrotnie. Czy szła za tym zmiana poglądów? Trudno stwierdzić, ponieważ cechą łączącą obie opozycjonistki jest brak silnych przekonań, z którymi można je kojarzyć.

Dodaj komentarz