Galeria

Bronisław Komorowski to były prezydent, który z pewnością zostanie zapamiętany w historii naszej demokracji. Jego problem polega jednak na tym, że stanie się to w sposobu dalece odległy od tego, jako by sobie życzył. Głowy państwa w trakcie swoich rządów muszą mierzyć się z różnymi przeciwnikami. W przypadku pana Komorowskiego naczelnym wrogiem pozostawał słownik ortograficzny. Przeciwnik nie do pokonania, porównywalny chyba tylko z krzesłem w japońskim parlamencie.

Warto jednak przypomnieć sobie- chociażby w celach humorystycznych tę, osobliwą prezydenturę.

Pięć lat bulu bez nadzieji

Bronisław Komorowski pozostawał prezydentem w latach 2010-2015. Ku wielkiemu zaskoczeniu licznych jego wielbicieli okres ten nie jest wspominany jako złoty wiek i czas potęgi. Wręcz przeciwnie- dla większości z nas był to zdecydowanie okres, o którym chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć.

Nie jesteśmy tylko pewni o czym chcemy zapomnieć bardziej. O gadach krajowych, czy może o międzynarodowych wpadkach. Ktoś mógłby stanąć w obronie byłego prezydenta. Przecież dzięki wielu jego niekonwencjonalnym zachowaniom o Polsce było głośno na całym świecie. Szkoda tylko, że nie był to rozgłos, o który chcielibyśmy zabiegać. Do dzisiaj pamiętamy rozmowę z ówczesnym prezydentem USA Obamą. Prezydent Komorowski dał nam pierwszorzędny pokaż tego, jak kaleczyć język angielski mówiąc po polsku. To dopiero wyczyn. Możemy współczuć jedynie tłumaczowi, który w żaden sposób nie był w stanie nadążyć za neologizmami i przenośniami, których nie powstydziłby się sam Bolesław Leśmian.

Ból i nadzieja

 

Całe szczęście ten popis erudycji nie skończył się wydaleniem Polski z NATO

Być może doradcy Obamy nie doczytali przygotowując się do spotkania, że według polskiej konstytucji prezydent RP jest także zwierzchnikiem sił zbrojnych. Istnieją uzasadnione podejrzenia, że późniejsza wpadka z japońskiego parlamentu była efektem próby naprawy wizerunku po nieudanej rozmowie w białym domu. Recepta była prosta. Dokonać tak dużego skandalu, żeby przykrył on wszystkie pozostałe.

Co do podwórka krajowego. Notoryczne przekręcanie nazw miejscowości, orzeł z czekolady będący zmorą sanepidu czy aresztowania ludzi piszących podobne teksty były elementem smutnej rzeczywistości. Na podstawie tych doświadczeń można wysnuć wniosek, że największą zasługą byłego prezydenta w zakresie wolności słowa było przegranie kolejnych wyborów.

A może to był wizjoner?

Męczyć może jednak pytanie czy to może my jako społeczeństwo nie potrafiliśmy zrozumieć naszego, wielkiego przywódcy. A może te wszystkie niekonwencjonalne zachowania i wypowiedzi były próbą rewolucyjnych zmian wielu obszarów życia. Czyżbyśmy nie dostrzegli wielkiego reformatora, który za nic miał status quo I obowiązujące konwenanse? A może Bronisław Komorowski chciał na wzór Brunona Jasieńskiego przygotować totalną reformę polskiej ortografii? A tylko nasze wąskie horyzonty intelektualne sprawiły, że poczytaliśmy to jako zwykłe błędy? Tyle pytań bez odpowiedzi.

Cóż, warto zostawić to zagadnienie każdemu z nas pod rozwagę.